poniedziałek, 5 lipca 2010

Deo

Pojechałam dzisiaj z samą Gi na PM, mieliśmy się spotkać z Labem (Deo Moonlight) w celach czysto rozrywkowych. W planach mieliśmy spacer, kąpiele oraz frisbee. Wyszło jak wyszło... Mianowicie o godzinie 13.00 dowiedziałam się, że mam równo godzinę na zaniesienie papierów do szkoły... Taaak cała Warszawa do przejechania do domu, a później z domu do nowej szkoły. W panice wsiadłyśmy do taksówki i mknęłyśmy ulicami stolicy. Oczywiście zdążyłam ale najadłam się tyyyyle stresu... ;/ Następnie ponownie udałyśmy się na Pola Mokotowskie w celach kontynuacji tak wspaniale rozpoczętego spaceru ;) Gi spełniała moje wszelkie oczekiwania, robiła to czego była do tej pory nauczona. Musimy pracować nad tymi zasranymi kaczkami i gołębiami... No ale generalnie coraz ładniej wraca na moje wołanie, pilnuje się blisko i odwołuje od tych nieszczęsnych bachorów które z chęcią zalizała by na śmierć. Malinka wchodzi do wody ale nadal nie pływa, choć pewnie niedługo i do tego się przekona. Nieznane duże pieski omija z małymi próbuje się zapoznać ale zazwyczaj te małe okazują się bestiami ;p Cały spacer zachęcała Laba do zabaw jednak on nie skorzystał z subtelnej pogoni (a szkoda bo by wyszły ładne zdjęcia). Gi robi ogromne postępy w socjalizacji, już jest na prawdę dobrze ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz